2008/04/08

To się da oglądać!

Jako że zajmuję się poniekąd pisaniem o piłce ręcznej, na początek kilka słów o niedzielnym meczu szczypiornistów (uwielbiam to słowo) Vive Kielce z FocusParkiem Kiperem Piotrków Trybunalski. Dla niezorientowanych - kielczanie wygrali 33:30 i awansowali do półfinału play off.

Pojedynek, czwarty pomiędzy tymi zespołami w ostatnim czasie, udowodnił (tak jak i poprzednie), że polska piłka ręczna w klubowym, męskim wydaniu może być produktem atrakcyjnym, również dla telewizji. Czego potrzeba? (oprócz telewizji z jakimś ludzkim zasięgiem, bo TVP Sport, nazywana TV Yeti - wszyscy o niej słyszeli, ale nikt nie widział, takowego nie ma). Dwóch drużyn grających na podobnym poziomie, odpowiedniej oprawy, 2500 kibiców ( w tym dużej grupy przyjezdnych), sporo adrenaliny wywołanej stawką. I ...ogląda się! Może nie były to pojedynki na miarę meczów THW Kiel z Barceloną, błędów sporo, ale jak na nasze krajowe podwórko - całkiem, całkiem... Wniosek? W naszej ekstraklasie mogą się trafić rodzynki nie tylko w konfrontacjach pomiędzy Płockiem, Kielcami i Lubinem.

Przy okazji wyrażę szczery podziw dla ekipy z Piotrkowa i jej trenera Krzysztofa Kisiela. Dla zawodników za niesamowitą wolę walki i wiarę w pokonanie mocniejszego rywala, dla trenera za wykorzystanie potencjału zespołu. Nie sztuką jest grać manianę, kiedy ma się w drużynie gwiazdy. Kisiel ich nie ma, a wyciska z tego, co ma, 120 procent. Gdyby Vive tak wykorzystywało swój potencjał, grałoby co roku w Lidze Mistrzów.

W tym sezonie Piotrków zostanie bez medalu, ale za rok, jeśli znajdzie zawodników, którzy wspomogą Sebastiana Różańskiego i Dmytro Zinczuka - dla mnie czołowa czwórka pewna. A Różański, kiedyś zawodnik AZS AWF Biała Podlaska, a potem Chrobrego Głogów, wymaga szybkiego sprawdzenia w kadrze, bo w ostatnim czasie rozwinął się niesamowicie.

Bez medalu będzie także dotąd "czarny koń" rozgrywek, Azoty Puławy. Ekipa najlepszego strzelca rundy zasadniczej, Roberta Nowakowskiego (za miesiąc "Kosa" skończy 41 lat!) wypsztykała się w 22 meczach sezonu zasadniczego i w play off gładko przegrała z MMTS Kwidzyn 0:2. Swoją drogą kieleccy kibice pamietają na pewno sytuację, kiedy Giennadij Kamielin, obecny trener Azotów, w 1997 roku, pracując w Kielcach przeszedł jak burza, bez porażki rundę zasadniczą i ... skończył sezon z tylko brązowym medalem w ręku.

A obecność zespołu z Kwidzyna w grupie potencjalnych medalistów to zjawisko z pogranicza fantastyki. I bardzo fajna niespodzianka! MMTS zostaje w ten sposób spadkobiercą tradycji sensacji ostatnich sezonów - w zeszłym do czołowej czwórki przebiła się Olimpia Piekary Śląskie, dwa lata temu wicemistrzem Polski został Chrobry Głogów.

Od soboty półfinały, a w nich wszystko zdarzyć się może. Nawet to, że Vive wygra z Zagłębiem Lubin, co nie nie miało miejsca od września 2005 roku...

Brak komentarzy: