2008/05/01

...swego nie znacie

Z dużym zdziwieniem przyjąłem informację, że niespełna 19-letni wychowanek Vive Jakub Łucak, chłopak, który za kilka lat może być reprezentantem Polski, podpisał 3-letni kontrakt z Chrobrym Głogów. Ojciec zawodnika nie widział dla niego perspektyw w Vive. Łucak był jednym z najlepszych zawodników niedawnych finałów mistrzostw Polski juniorów. Jest zawodnikiem leworęcznym, a taki w piłce ręcznej to skarb.

Od trzech lat mówimy o wprowadzaniu młodzieży do pierwszego zespołu. Ale tylko mówimy” – autokrytycznie przyznał na czacie „Echa Dnia” prezes kieleckiego klubu, Bertus Servaas. Są oczywiście pozytywne przykłady – Paweł Podsiadło, Michał Chodara, Michał Bartczak... Ale na tym koniec. Paweł Gawęcki, jeden z najzdolniejszych środkowych rozgrywających młodego pokolenia w Polsce, w pierwszej drużynie zagrał może kilkanaście minut. Prawoskrzydłowy Wojciech Trojanowski – kilka. Podobnie Sebastian Smołuch. Najrozsądniej zrobił Przemysław Rosiak, który na początku sezonu przeniósł się do Miedzi Legnica. Raz lepiej, raz gorzej, ale grał i to najczęściej niemal po 60 minut. Tyle, że z wymienionych tylko Podsiadło i Gawęcki są kielczanami. Ten ostatni, jeśli od przyszłego sezonu nie zacznie grać na poważnie w ekstraklasie, w pierwszej lidze już się niczego nie nauczy.

Podczas niedawnego meczu Pucharu Polski pomiędzy drugą drużyną Vive a pierwszym zespołem Wisły Płock, siedziałem obok dyrektora sportowego płockiego klubu, świetnie znanego w Kielcach Marka Witkowskiego. – Macie fajny zespolik. A ilu w podstawowej siódemce jest chłopaków z Kielc? Jeden? – dziwił się Witkowski. – Ja też szukam po Polsce chłopaków, ale skupiam się na leworęcznych. Reszta ma być z Płocka – dodał. Kilka dni temu Wisła zdobyła mistrzostwo Polski juniorów młodszych na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, do której Vive nawet się nie zakwalifikowało.

Jakiś czas temu próbowałem sobie przypomnieć, ilu kielczan-piłkarzy ręcznych, grało w reprezentacji Polski seniorów. Podkreślam – kielczan, a nie tylko zawodników klubu z Kielc. Wypisałem sobie nazwiska kilkudziesięciu reprezentantów Polski z Korony, Iskry oraz Vive i podzieliłem ich na trzy kategorie. Jeśli o kimś zapomniałem, proszę o uzupełnienie.

1. Ci, którzy są z Kielc. W tej kategorii zmieściło się zaledwie kilka nazwisk: Zbigniew Tłuczyński, Andrzej Tłuczyński (wprawdzie kielczanie nie z urodzenia, ale zaczęli grać w piłkę ręczną w Kielcach), Krzysztof Latos, Jerzy Sowiński, Tomasz Paluch. To wszystko! Dodam, że karierę na Zachodzie zrobili tylko bracia Tłuczyńscy i to 20 lat temu. Do tej kategorii być może będzie można wkrótce dodać Podsiadłę, który jest w szerokiej kadrze Bogdana Wenty.

2. Ci, którzy nie pochodzą z Kielc, ale tutaj bardzo wiele albo praktycznie wszystkiego się nauczyli. Karol Bielecki (Sandomierz), Mariusz Jurasik (Żagań), Artur Lipka (Ostrowiec), Marek Przybylski (Końskie). Może jeszcze Wojciech Zydroń (Tarnów). Tu mamy dwóch wicemistrzów świata i być może przyszłych olimpijczyków, więc nie jest najgorzej. Obu wyszło na ludzi w dużej mierze dzięki osobistemu zaangażowaniu trenera Giennadija Kamielina, który albo wyciągnął delikwenta z trzeciej ligi (Jurasik) albo zostawał z nim po treningach i poświęcał swój czas na szkolenie indywidualne (Bielecki). Gdyby nie było wtedy w Kielcach Kamielina czy Marka Adamczaka, daję sobie rękę uciąć, że Bielecki i Jurasik nie graliby dzisiaj w Niemczech.

3. Ci spoza Kielc, którzy grali w reprezentacji, ale do naszego klubu przyszli już jako ukształtowani zawodnicy, a po sezonie, dwóch, czy trzech wyjechali. Kategoria najliczniejsza, mieszcząca kilkadziesiąt nazwisk, nie ma sensu wymieniać.

Jakie wnioski? Pierwszy to taki, że selekcja i szkolenie w Kielcach leżą i kwiczą, i to od wielu lat. Ostatni „prawdziwy kielczanin” zagrał w reprezentacji Polski seniorów, uwaga, 11 lat temu! (Tomek Paluch). Drugi – trenerom pierwszego zespołu brakuje odwagi, a może nie mają w tym interesu, żeby wprowadzać na boisko takich Gawęckich czy Trojanowskich. A może w tym, żeby rola małolatów w zespole ograniczała się do noszenia worka z piłkami, jest czyjś, partykularny interes?

Wiele talentów zostało zmarnowanych, wiele zmarnowało się „na własne życzenie”. Nie dziwiłbym się marności szkolenia, gdyby piłka ręczna w Kielcach miała w sportach zespołowych jakąś silną konkurencję, która podbierałaby jej sprawnych fizycznie czy wyrośniętych młodzieńców. Ale nie ma. Coś jest nie tak skoro, oprócz juniorów, którzy i tak osiągnęli w tym sezonie wynik ponad stan (szóste miejsce w mistrzostwach Polski), w kategoriach młodzieżowych Vive przegrywa konkurencję nawet w województwie – z Końskimi i Sandomierzem. Czy tam jest więcej uzdolnionej młodzieży? Przecież to miasta niemal 10-krotnie mniejsze od stolicy województwa, a kluby ledwo wiążą koniec z końcem.

I dlatego się dziwię, że Vive, prawdopodobnie bezpowrotnie, wypuszcza takiego zawodnika jak Łucak. I obawiam się, że to nie będzie ostatni taki przypadek. A dodam do tego, że Łucak nie został zabrany na wczorajszy mecz drugiej drużyny do Opola. To chyba „nagroda” za te kilka lat gry dla klubu i „zachęta”, aby po upłynięciu kontraktu w Głogowie wrócił do Kielc.

Aha, a w kadrze narodowej juniorów jest jeden zawodnik Vive – Krzysztof Szczecina. Z Łodzi.



Tomasz Paluch - ostatni kielczanin, który zagrał w kadrze seniorów. 11 lat temu...

Fot. Sławomir Stachura "Echo Dnia"

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

http://www.reczna.sport24.pl/news/show/56199/inne/zprp_czy_pzpr/



to artykuł do stwierdzenia że meczu Vive- Lubin nie wypaczyli sędziowie

Blog filozoficzny pisze...

Czy jesteś Pawłem Kotwicą tłumaczem? Pytam, bo w mojej pracy poblokowali wyświetlanie profili. Jeśli tak, to pozdrawiam Marek Witkowski